6 lipca 2019 roku byliśmy gośćmi na gali w Uniwersytecie Cambridge.
To Uniwersytet o wieloletniej tradycji założony w 1206 roku.

Było nam niezmiernie miło, ponieważ tu odbyła się premiera naszej książki "A HOLISTIC APPROACH TO UNDERSTANDING AND TREATING COMMON MEDICAL PROBLEMS".

Książka, która jest pracą zbiorową dr Sanjaya Srivatsa wybitnego amerykańskiego kardiologa oraz mojej skromnej osoby.

Piękne wnętrza uniwersytetu wywarły na mnie ogromne wrażenie, choć byłam tam już rok temu. Czuliśmy się naprawdę wyjątkowo spotykając znajomych, przyjaciół i sędziwych już profesorów.

Jeden z nich prof. Rubinstein – opowiedział mi, że jego pradziadek był Polakiem. I choć on nie mówi po polsku, to doskonale zna naszą historię. To miło, kiedy ktoś rozumie kulturę naszego kraju.

Kolejny profesor opowiedział mi o swoim podziwie dla studentów z Polski, którzy są bardzo pilni i pracowici. Aż rosłam z dumy! :)

W tym wszystkim ważne jest jednak to, że przyszła mi taka refleksja podczas występu chóru kobiecego. Czym są nasze marzenia, osiąganie celu – te długie godziny pracy. A podczas tej gali czułam się, jakbym spełniła swoje marzenie zaznaczyła to w kalendarzu jako: "zadanie wykonane, przechodzę do następnego".


Kiedy pisałam pierwszą książkę przeżywałam jej wydanie kilka miesięcy, a teraz następnego dnia wróciłam do rzeczywistości i już pracowałam nad kolejną. Kocham moją pracę!

Ale jest coś niesamowitego w osiąganiu celu, najbardziej mnie kręci, kiedy planuję co mam zrobić i realizuję krok po kroku. Zadaniowo.

Po wykonaniu zadania przechodzę do następnego. Brian Tracy powiedział mi, że jestem "nienasycona i ciągle głodna sukcesu, ale kiedy go osiągnę z lekkością przechodzę do następnego".

Uznałam to za zaletę, ale wiecie co, tak czuję, że kochając to co się robi, jest w życiu o wiele łatwiej. Bo tak naprawdę, kiedy spełniamy się zawodowo i prywatnie, to czegóż trzeba więcej?!

 



Pobyt w Londynie to taka odskocznia od pracy. Trochę odwiedziłam muzea i z przyjemnością delektowałam się angielską herbatą w gustownych kawiarenkach, których tu w Californi mi brakuje.

Wszystkim Wam polecam wyjazd do Cambridge – tyle wspaniałych i wiekowych muzeów, kościołów, szkół. Mnie to zachwyca! Pokaże Wam trochę zdjęć na moim FB.